Windows 10 i przyszłość – Czy to początek końca systemu linux?

Wiele osób święcie jest przekonanych, że linux rośnie w siłę.
Prawda jest taka, że większe emocje wzbudza pojawienie się nowe iPhone, Windowsa, Androida, albo jakiegoś wypasionego telefonu z Androidem, Facebook, nowy wygląd Youtube, albo afera z wyciekiem „gołych” zdjęć z chmury Apple. niż… nowe wydanie Ubuntu, albo KDE, już nie wspominając o tym, że nowe wydania jądra linux nawet nie są za bardzo nagłaśniane.

Wystarczy spojrzeć na te wykresy:
Ubuntu-Windows-OS X
https://www.google.pl/trends/explore#q=%2Fm%2F03x5qm%2C%20%2Fm%2F04r_8%2C%20%2Fm%2F055yr&cmpt=q

Ubunt-Debian-Fedora-openSuse-Mint linux:
https://www.google.pl/trends/explore#q=%2Fm%2F03x5qm%2C%20%2Fm%2F02996%2C%20%2Fm%2F02pxwz1%2C%20%2Fm%2F079d8p%2C%20%2Fm%2F0278lsn&cmpt=q

Canonical-Red Hat-Microsoft-Apple:
https://www.google.pl/trends/explore#q=%2Fm%2F045s92%2C%20%2Fm%2F02h5b_x%2C%20%2Fm%2F04sv4%2C%20%2Fm%2F0k8z&cmpt=q

Pokazują one wyraźnie (te wykresy), gdzie jest linux.

Wiele osób staje okoniem słysząc o Windows 10.
Jednak przyjrzyjmy się faktom:
Rok 2009, wychodzi Windows7. Rok 2012, wychodzi Windows 8. Rok 2015, to już Windows 10.

W zeszłym i tym roku (2013/2014) można przeczytać, że sprzedaż komputerów, laptopów, nawet netbooków spada (aby nie dopisać drastycznie). Rośnie za to sprzedaż tabletów, oraz smartfonów, co nie jest bez znaczenia.

Czy system linux jest przygotowany na drastyczne zmiany?
Nie.

Przeczytałem w jednym z komentarzy pod wpisem odnośnie Windows 10, że twórcy KDE są wstanie wprowadzić więcej w pół roku.
Nie mogę się z tym zgodzić.
Windows to cały system, a nie tylko pulpit – warto o tym pamiętać. I chciałbym wiedzieć, jakie innowacyjne zmiany wprowadzili twórcy KDE na przełomie 3 lat w swoim pulpicie, ale chodzi mi o naprawdę innowacyjne zmiany, a nie jakieś poprawki, czy elementy, który można znaleźć gdzieś indziej?

Jednak nie chodzi mi tutaj o to, aby wzbudzać wojny, ale wytłumaczyć: Dlaczego Windows 10 może być końcem systemu linux?

Pojawienie się Windows 8 było chłodne. Ale już informacje o windows 9, który został nazwany Windows 10, rozbudziły opadłe dawno emocje. Dlaczego tak się stało?
Nie oszukujmy się, Windows 8 miał pokazać Microsoftowi, czy ludzie są gotowi na zintegrowany całkowicie system mobilny z desktopem. Okazało się, że ludzie nie chcą tabletu na laptopach, czy komputerach. Mówisz tablet, myślisz iPad, albo coś z Androidem. Microsoft przespał w pewnym sensie zmiany na rynku telefonów, oraz komputerów, i teraz chce to naprawić (czyt. chce wrócić do gry). Microsoft zrozumiał, że komputer to komputer, laptop to laptop, a tablet to tablet, telefon to telefon. Ludzie w Microsofcie nie są tępakami i dobrze widzą co się dzieje na świecie. Smartfony zdobywają rynek, podobnie jak i tablety. Ale ludzie kupując tablet, nie wyrzucają przez okno komputera, czy laptopa, on nadal pozostaje i jest używany. Windows 10 ma naprawić to, co zepsuła „ósemka”, a mianowicie: Integrację mobilną z desktopem. I to prawdopodobnie uda się Microsoftowi, niestety. Przy okazji Microsoft podebrał jedeną z lepszych innowacji w linux, a mianowicie wirtualne pulpity. Teraz już nie będzie można mówić, że Windows nie ma czegoś, co ma linux. Miliony ludzi na całym świecie nigdy nie widziała żadnego systemu linux na oczy, co oznacza, że widząc wirtualne pulpity na systemie Windows, uznają to za pomysł… Microsoftu. Bo kto będzie słuchał małej grupki oszołomów (czyt. użytkowników linux), twierdzących że jest inaczej?

A gdzie w tym wszystkim koniec systemu linux?
To proste, linux obecnie nie ma żadnego zaplecza mobilnego.
Android to nie linux.
Jak napisałem i potwierdzają to różne źródła, sprzedaż komputerów osobistych i laptopów spada, tym samym spadać będzie także ilość sprzętu, na którym będzie można zainstalować linux. Teraz jest to zrozumiałe?
Canonical nie publikuje danych sprzedażowych laptopów ze swoim systemem. Nikt jeszcze nie zainteresował się gnome-shell na tablety. Nikt też nie zainteresował się Unity/Ubuntu na tablety. KDE kompletnie nie nadaje się na tablet, bo nie dość że jest ociężałe, do tego z wieloma zależnościami, to jeszcze na przełomie tych kilku lat nikt nie uprościł panelu ustawień, oraz nie stworzył pełnoprawnego i zintegrowanego pulpitu przyjaznemu ekranom dotykowym.
Twórcy wielu pulpitów, oraz dystrybucji nadal myślą o komputerach, czy laptopach, nie zauważając, że ilość sprzętu na który można zainstalować daną dystrybucję powoli będzie się kurczyć.

Za kilka lat (może 3 lata), wiele osób będzie korzystać z laptopa opcjonalnie, bo wszystko co ktoś robił wcześniej na komputerze, będzie wykonywać na tablecie, komunikującym się z smartwatch-em (czyt. „inteligentnym” zegarkiem). Gdzie wtedy będzie system linux, oraz jego pulpit?

Nikt o zdrowych zmysłach nie wybierze za kilka lat linux, bo nie będzie on kompatybilny z innymi urządzeniami jak: tablety, „inteligentne” zegarki, czy smartfony. Nie bez powodu rośnie także rynek gadżetów do smartfonów.

Co zrobią twórcy poszczególnych dystrybucji, jeśli za jakiś czas kupując laptopa będzie się patrzeć na system, bo będzie następować między nim, a innymi urządzeniami integracja w systemie: wszystkie urządzenia działające pod jednym systemem operacyjnym, komunikujące się miedzy sobą, bez kabli. Chcesz posłuchać sobie utworu, który znalazłeś w internecie – jeden przycisk w programie – słuchasz sobie tego utworu w telefonie, albo „super”-zegarku, choć laptopa lub tablet, a ciebie dzieli 50m. Bo czy ktoś będzie patrzeć na system linux, kiedy odbierzecie rozmowę w smartfonie, przyciśniecie przycisk na nim i cała rozmowa zostanie momentalnie przeniesiona na laptopa lub tablet, gdzie jest lepsza kamerka, do tego rozmowa jest darmowa?

Więc może czas się rozejrzeć, obudzić z letargu. Konkurencja nie śpi i wietrzy zyski właśnie z takich połączeń, jak to opisane akapit wyżej. Co więcej, takie właśnie łączenie się między urządzeniami jest przyszłością, a nie głupotą.
Microsoft wypuścił „ósemkę” i sparzył się, ale w ciągu 3 lat stworzyli system, który naprawia ten błąd, przy okazji jeszcze bardziej integruje system mobilny i desktop-owy ze sobą (aplikacje jako normalne programy w okienku).
A patrząc na ekosystem linux to jedynie… Canonical stara się gonić konkurencje (Windows, OS X) swoim Ubuntu i zapowiedziami o Ubuntu phone. Szkoda tylko, że jako jedyna firma która patrzy w przyszłość jest co chwilę piętnowana za swoje pomysły, czy plany, mimo że inni nie robią nic, dosłownie nic, aby choćby dorównać konkurencyjnym systemom.

Aby zrozumieć moje słowa, wystarczy wypróbować OS X, poczytać o Windows 10 – co piszę się między wierszami, przetestować system iPhona, , albo Windows phone, Android, wystarczy też wziąć do ręki iPada i sprawdzić sobie jego działanie, jego system, albo tablet z Androidem z mnóstwem aplikacji dostępnych od ręki. Wystarczy też dać do ręki dziecku tablet, albo smartfon i zobaczyć, jak szybko ono potrafi zrozumieć, co i gdzie, aby działało. Dopiero wtedy dociera do człowieka, w jakim kierunku idzie cała ta technika, oraz dlaczego linux za nią nie nadąża, albo przestaje nadążać.
A jeśli linux nie będzie nadal nadążać za konkurencją, szybko zostanie… tylko wspomnieniem.

Reklamy

Windows 10 – nowy Start?

Nie będzie Windows 9, a tylko (i aż) Windows 10.

Informacja już obiegła świat, że Windows 10 będzie posiadać „Menu Start”, oraz wyzbędzie się widoku Metro/Kafelków na pełnym ekranie. Gdzieś tam też przeczytałem, że osoby posiadające Windows 8/8.1 otrzymają możliwość aktualizacji systemu do kolejnego wydania… całkiem za darmo.
Dlaczego Windows 7 może nie otrzymać możliwości aktualizacji za darmo do Windows 10?
To proste. Windows 10 będzie, tak jak Windows 8, opierać się o UEFI, a nie BIOS, co za tym idzie, Windows 10 nie będzie bazować na MBR, tak jak to robi „siódemka”.
Oznacza to, że aby posiadać nowy system trzeba go od podstaw zainstalować, a nie „aktualizować”.
Sam Microsoft to zaznacza:

>> Czy mogę przywrócić stary system operacyjny?

Jeśli na komputerze był pierwotnie zainstalowany system Windows 8, możesz spróbować przywrócić system Windows 8 za pomocą funkcji odświeżania komputera. Nie wpłynie to na pliki osobiste, ale aplikacje niezainstalowane fabrycznie na komputerze trzeba będzie zainstalować ponownie. Aby uzyskać więcej informacji, zobacz Jak odświeżyć komputer, zresetować jego ustawienia do stanu początkowego albo przywrócić go do wcześniejszego stanu.

Jeśli na komputerze był zainstalowany system Windows 7, Windows Vista lub Windows XP, trzeba będzie ponownie zainstalować poprzednią wersję systemu Windows za pomocą nośnika odzyskiwania lub instalacyjnego otrzymanego wraz z komputerem (na ogół dysk DVD).

Jeśli nie masz takiego nośnika, możesz go utworzyć przed przeprowadzeniem aktualizacji za pomocą oprogramowania dostarczonego przez producenta komputera z partycji odzyskiwania. Aby uzyskać więcej informacji, zapoznaj się z sekcją pomocy w witrynie producenta komputera. Po zainstalowaniu systemu Windows 8.1 nie będzie można użyć partycji odzyskiwania na komputerze, aby przywrócić poprzednią wersję systemu Windows.

Źródło: http://windows.microsoft.com/pl-pl/windows-8/upgrade-to-windows-8

Jak widać, dokonując „aktualizacji” z poprzednich wersji Windows (XP, Vista, 7) do Windows 8/8.1 stary system jest kasowany, a na jego miejsce instalowany jest nowy. I nie ma możliwości cofnięcia tej decyzji, jak tylko ponowna instalacja starszej wersji z fizycznego nośnika, jeśli ta nowsza (Windows 8/8.1) komuś nie przypadła do gustu.
Oczywiście pojawiły się już narzędzia, które umożliwiają dokonanie kopi systemu, aby później ją przywrócić, ale nie zmiana to faktu, że Windows 7 i poprzednie wydania to co innego, niż Windows 8, z UEFI, brakiem typowego BIOSu, czy wycofaniem się z MBR.

Wracając jednak do Windows 10…
To nie dziwi mnie informacja o wycofaniu się z pomysłu kafelków i wdrożenie ich w formie „skróconej” w menu start.

Jednak największą nowością, moim zdaniem, w „dziesiątce” będą… wirtualne pulpity. Tak jest, element który gości w systemach linux od kilkunastu już lat, dopiero teraz zostanie skopiowany do systemu Windows.

Widać ewidentnie, że Microsoft przyjrzał się dokładnie i OSX, i pulpitom linux, i postanowił w oparciu o trzon Windows 8 zbudować coś nowego, innego i przyciągającego nowego, jak i starego użytkownika komputera.

Jednak nie mogę się zgodzić z tym, aby to Microsoft stworzył całkiem nowy system, ponieważ tak nie jest.
Jedynie co się zmieni w odniesieniu do Windows 8/8.1, to to, że w wydaniu 10 aplikacje kafelkowe nie będą działać w obrębie kafelek, jak i też nie będą tworzyć coś na zasadzie własnej powłoki, ale wszystko będzie się odbywać na pulpicie, tak jak dawniej. To był właśnie minus aplikacji kafelkowych w Windows 8/8.1, że uruchamiając je, operowaliśmy tylko w ich obrębie. Można było wycofać się do listy kafelek, albo pulpitu, ale wracając do aplikacji kafelkowej, nie można było użyć np. 3 innych aplikacji kafelkowych w obrębie jednego ekranu, a najprościej pisząc: wchodzicie do map, nie macie dostępu do aplikacji fitness, albo pogody, chyba że użyjemy bocznego panelu, ale jest to mało intuicyjne i wygodne,  oraz nie każdy pamięta o tej opcji/funkcji.

Windows 8 był niewypałem, podobnie jak i aktualizacja 8.1, która w żaden sposób nie pomogła „ósemce” wejść na salony. Powód jest prosty, Windows 8 miał zmienić branżę i dostosować się jednocześnie do nowych trendów, jednak te trendy poszły w inną stronę, a system poniósł porażkę. Oczywiście chodzi o ekrany dotykowe w tabletach, oraz mizerna ilość laptopów/netbooków z tymi że ekranami. Nie wypaliło? Nie wypaliło.
Ale z drugiej strony, Microsoft wykorzystał porażkę „ósemki”, aby dać sobie czas przebudować, przetworzyć i przekonstruować aplikacje kafelkowe tak, aby nie działały jako pełnoekranowe usługi, ale stały się jeszcze bardziej integralną częścią systemu, w postaci „normalnych” programów.

Windows 10 będzie dużo lepszy od 8/8.1, co do tego nie ma cienia wątpliwości. Jednak warto spojrzeć w kontekście „dziesiątki” przez pryzmat pulpitów na systemie linux. Gnome-shell nadal uparcie trzyma się wyglądu desktop-tablet. Jego twórcy ani myślą zmieniać tej koncepcji, choć nie sprawdza się ona, a nawet taki Microsoft wycofuje się z tej koncepcji, jakoby jeden przycisk odnosił nas do listy aplikacji. Nadal żaden producent nie zainteresował się gnome-shell na tablety, mimo że twórcy utworzyli portal z dodatkami.
Podobnie jest z KDE, które zamiast się odchudzać, upraszczać i odnawiać, nadal celuje w edycję najdrobniejszych szczegółów, których początkujący użytkownicy nie ogarną.
Nawet Canonical próbuje coś działać z Unity, ale… ile można, oraz jak długo. Można traktować użytkownika jak idiotę, ale ten idiota kiedyś się wyedukuje i zaczynie zauważać, że Unity jest mocno ograniczone i co wtedy?

W przyszłym roku Windows 10 pojawi się na pułkach sklepowych, zaprezentuje rzeczy, o których próżno może marzyć np. takie Ubuntu – połączenie pulpitów i aplikacji w jednym, ale mimo wszystko osobnym systemie, oraz uruchamianie aplikacji „mobilnych”/kafelkowych nie na pełnym ekranie jak na tablecie, ale okienkowo, jak normalny program – a co od dawna próbuje zrobić Canonical.


(powyżej opcja rozmieszczania aplikacji, przy wykorzystaniu optymalnie miejsca na ekranie)

Konkurencja nie stoi w miejscu, jak się to może wydawać użytkownikom linux, a nadchodzący Windows 10 prezentuje się na tle 7 i 8/8.1 naprawdę dobrze. A jak prezentuje się Windows 10 na tle linux? A czy coś się zmieniło tak bardzo w świecie linux na przełomie 2 lat?

po dłuższej chwili… Windows 8.1

Czy zmieniłem zdanie na temat Windows 8?

Mogę tu przytoczyć pewną sytuację, którą opisałem w tej notce.

Aby skopiować zawartość karty i sprawdzić wbudowany czytnik kart w moim laptopie, przechodzę (czyt. robię reset i uruchamiam) na Windows 8.1. Już na samym początku mam nerwy, bo cały pulpit, dodatkowe elementy (a nie jest ich wiele, bo większość to systemowe śmieci) uruchamia się naprawdę długo. Wkładam kartę, dostaję kanciaste powiadomienie o wykrytej pamięci. Naciskam na ikonkę menadżera plików i… czekam. Ale naprawdę czekam na jego uruchomienie. Kiedy pojawia się wreszcie okno przypominam sobie, że w tym systemie menadżer plików nie posiada opcji kart. Więc, aby skopiować zawartość karty do innego katalogu w innym miejscu, w cywilizowany, wygodny sposób, muszę otworzyć nowe okno menadżera plików. Więc tak robię, przy okazji umieszczam pierwsze okno po prawej, a drugie po lewej – wygoda. Ale nie tutaj. Najeżdżam na katalog, wybieram z menu: Kopiuj i przenoszę kursor na drugie okno menadżera i łapię się, że ja tak naprawdę mogę to wyciąć i wkleić w nowe miejsce. Więc robię tak, wycinam i przenoszę kursor na drugie okno menadżera, naciskam prawy i… coś nie styka. Zapomniałem kliknąć w dane okno menadżera plików, gdzie chce to wkleić. Już mam dość i to dosłownie.

Nie chcę tu nikomu ubliżać, naprawdę nie chcę. Ale jakim masochistą trzeba być, aby używać tego systemu?
Kliknij, kliknij, kliknij, kliknij jak chcesz przewinąć zawartość okna, kliknij jak chcesz wywołać menu, kliknij, kliknij.

Update 8.1 dla Windows 8 to tak naprawdę niewielkie i w wielu przypadkach nic nie znaczące dodatki. A sam system jest zdrowo… wiadomo co. Bo nie rozumiem, czy osoby kopiujące pliku w Windows 8 to jakiś fetyszyści wykresów? W takim razie, po co mi GRAFICZNY wykres prędkości przepływu danych kiedy coś kopiuję lub przenoszę?
Mamo popatrz, jak fajnie ta linia idzie do góry, a ten wykres jest taki słodziuchny – o to chodzi?

Oznacza to, że nie, nie zmieniło się moje zdanie na temat Windows 8, a tym samym na temat 8.1. Nadal uważam, że to niezłe gówno.

Odnośnie Windows 9.
Uważam, że dodanie menu start połączonego z kafelkami, brak konsekwencji w wywaleniu kafelek z pulpitu, upraszczanie wszystkiego do granic możliwości, jakby użytkownicy Windows byli debilami, a przy okazji, brak innowacji, nowości, naprawdę przydatnych rzeczy doprowadzi do tego, że i Win9 będzie niezłą kupą.
Windows 95 – okienka jakich się nie widziało, bo w porównaniu do 3.11 to był skok jakościowy. Windows 98 – ulepszone to co zaoferowano w Win95. XP – prosty, ale zarazem rozbudowany system. Vista – próba wprowadzenia na rynek innowacyjności i zalążki zmian. Windows 7 – poprawiona Vista, do tego to samo jądro co w Vista, a miło być nowe. Ciekawe dlaczego Vista nie była taka od początku? Windows 8 – próba połączenia interfejsu mobilnego ze standardowym. 8.1 – to nic innego jak drobne poprawki, które nic nie zmieniają, nadal kupa pozostaje kupą. Windows 9 – poprawiony Widnows 8, zapewne na tym samym jądrze co Win8. Tylko, czy ludzie to łykną? Nie bójcie się, Microsoft zrobi wszystko, aby ludzie musieli to łyknąć.

Historia o karcie pamięci z linux w tle.

Poniższa historia wydarzyła się w 2014 roku, na przełomie 18 sierpnia, a 19 sierpnia.

18 sierpnia postanowiłem zabrać się, wreszcie, za przygotowywanie pewnego starego laptopa w temacie oddania go w inne ręce. Oznaczało to wyczyszczenie partycji z Windowsa i systemu linux i nową instalację jednego z nich, czyli Windowsa.

Pierwszy problem, to płyta z Windows, która porysowała się tak, że czytnik starego laptopa jej nie czyta.
Czy linux ma jakiś prosty program do klonowania DVD?
Po kilku chwilach z google i przeglądaniem pustych porad, postanawiam posłużyć się poleceniem dd i opcją zgrywającą dane z czytnika DVD na dysk w postaci .iso.

Po nagraniu obrazu płyty, proces instalacji uruchomił się wreszcie na starym laptopie. Jednak nie przeczuwałem, że to początek problemów.
Okazało się, że nie spisałem rozmieszczenia partycji na dysku. Tu pomocny okazała się wgrany na kartę pamięci elementary os 0.3 (test), który mimo wszystko, trochę potrzebował czasu, aby pokazać pulpit, ale mi chodziło tylko o gparted.

Teraz mogłem już przystąpić do instalacji oryginalnego systemu.

I tu zaczyna się właściwa część tej historii…
Windows Vista po uruchomieniu nie posiada odpowiednich sterowników do karty sieciowej i graficznej. Myślę sobie, no to zajebi#e, bo jak mam pobrać testerowniki, jak nie mogę połączyć się z siecią? Mogłem podłączyć kabel sieciowy, ale i to by nie zadziałało, bo żadna karta sieciowa nie była wykrywana (zainstalowana).

Tu przyszedł mi z pomocą drugi laptop, z którego normalnie korzystam na co dzień.
Wchodzę na stronę producenta laptopa i pobieram potrzebne pliki… Ale po chwili zaczynam się zastanawiać: Jak je przenieść na drugiego laptopa? Karta pamięci? Pendrive?
Wybieram kartę pamięci, bo szybciej.

No właśnie, karta pamięci, ale w moim nowym laptopie oryginalny czytnik kart, który jest wbudowany… nie działa, bo jądro, albo inne elementy systemu nie wykrywają tego czytnika. Posiadam zewnętrzny czytnik, ale aby go podłączyć muszę odłączyć inne urządzenia pod USB. Dobra, wybieram słuchawki pod USB, bo myszka i klawiatura mi się przyda.
Okazuje się, że system nie wykrywa karty pamięci.

Powoli ogarnia mnie frustracja. Najnowsze jądro, i inne elementy, ale karta nie jest wykrywana przez menadżera plików pcmanfm. Thunar też nie widzi karty… Przechodzę na plasma-next (kde – neon) i… desktop widzi karę, ale muszą ją ręcznie zamontować – chociaż tyle. Dokonuję przekopiowania plików, ale w myślach zastanawiam się nad kwestią: Dlaczego jeden pulpit wykrywa kartę pamięci, a inny nie? W między czasie przechodzę na e19 alpha, i tam pulpit wykrywa kartę pamięci, a nawet pozwala mi ją w łatwy sposób zamontować: ikonka na pulpicie, odpowiedni odnośnik w menadżerze plików e, bo thunar i pcmanfm nie wykazują w żaden sposób, że jakaś pamięć została podłączona do laptopa.

Co do starego laptopa, to pobranie sterowników ze strony Intela rozwiązuje problem ze sterownikami grafiki, zaś sterowniki do kart sieciowych zostają zaaplikowane po wskazaniu odpowiednich plików systemowi.

A, to co tyczy się problemu z wykrywaniem karty pamięci w podłączanym pod USB zewnętrznym czytniku, to nie wiem, czy to wina jądra czy systemd i udev.
Z jądrami z grupy 3.16.0-x w Ubuntu 14.10 jest jeszcze inny problem. A chodzi o możliwość manipulowania siecią wi-fi. Niektóre jądra nie pozwalają na jakąkolwiek ingerencje w te ustawienia, a inne tak. I nie wiem, od czego to zależy – po prostu tak jest.

To oczywiście nie wszystko…
Wiem, że Arch siedzi już jakiś czas na systemd, więc postanowiłem przeanalizować zmiany dla pcmanfm, aby naprawić błąd u siebie. Okazało się, że problem w Ubuntu leży pod stronie osób kompilujących pcmanfm, które nie zaznaczyły gvfs, gvfs-backends i gvfs-fuse jako zależności podstawowych, ale elementy rekomendowane. Bez tych elementów pcmanfm nie posiada dostępu do kosza, nie pokazuje zamontowanych dysków, czy pamięci, oraz… nie montuje żadnych pamięci.

Poniższa historia bardzo dobrze pokazuje, dlaczego linux nie jest dla każdego. Ponieważ, aby czasami coś naprawić potrzeba łapać się różnych dziwnych rozwiązań, aby zauważyć co tak naprawdę nie działa lub czego brakuje.