mini-notka: theme (09.10.2011)

Przedstawiam wam 4 theme, które zostały podzielone na dwa kolory: pomarańcz (orange) i niebieski (blue).

Każde może spodobać się komuś innemu, każde może trafić w inne gusta.

Orange:

Download/pobierz

i tutaj drugie…

Download/pobierz

Blue:

Download/pobierz

i drugi…

Download/pobierz

—theme zostało zaktualizowane :)—

Theme są przystosowane do gtk2 i gtk3 – choć gtk3 to po prostu theme od gnome3, zaś tu chodzi o wygląd aplikacji napisanych w gtk2, gdzie to właśnie dla nich zostało stworzone to co widzicie na powyższych obrazkach i możecie pobrać.

🙂

Reklamy

o pulpitach – i linux do tego.

Każdy system chce się wyróżniać: system apple – sztywna belka, menu na belce, wyskakujące z belki programów podmenu – wszystko okraszone ładnym, jednolitym theme. Windows: przenikające, przezroczyste w pewien sposób obramowanie, każdy program wygląda tak samo, lub twórcy upiększają program do lepszej integracji z systemem. Linux: każdy pulpit swoje, a nawet i to nie zawsze – programy gtk2 i gtk3 odnośnie wyglądu nie są kompatybilne – uruchomcie sobie program na XP na vista czy 7 – będzie wyglądał tak jak to ma pokazać vista, a że twórcy zawalili sprawę dając kanciaste rogi – to nie wina windows’a. qt pod tym względem bije na głowę gtk – programy mają opływowe rogi, przyciski, przezroczystość, wykończenia, cienie i inne rzeczy – no naprawdę: słodkie to i lekko cukierkowe. Ale czy na pewno: theme do KDE jest wiele, i są ciemne (nie lukierkowe, miłe dla oka), są też proste jak by wyjęte z gnome2, są też różne kolory, ikony, belki i inne rzeczy, które mogę zmienić nasz pulpit w kompletnie odjechane coś – totalna wolność. Mamy zacięcie do stworzenia własnego theme – proszę bardzo: masz program i twórz – a może zdarzyć się że nawet zdobędziesz popularność – bo twoje theme spodoba się innym. Przecież jak jest z orta – masę ludzi pobiera to theme bo jest ładne.

A co z gnome3 – tutaj to jest płacz i zgrzytanie zębów. Theme takich dobrych jest kilka, reszta to jakieś mało widowiskowe propozycje – które mi osobiście się nie podobają. A najlepsze jest to, że twórcy gnome3 zablokowali użytkownikom możliwość nie dość że tworzenia, to jeszcze uruchomienia innego wyglądu. Ponieważ albo robimy to po przez wtyczkę (ponieważ twórcy mają gdzieś inny wygląd – odwracając się od użytkowników), albo trzeba wkopiować dane pliki – podmieniając oryginalne. To pokazuje, że twórcy gnome mają użytkowników, ich pomysły i ich twórczość. Ponieważ jak by im zależało na społeczności, to by dali tylną furtkę, opcję – cokolwiek – a tu g##no. Przepraszam, ale to nie jest normalne podejście…

Unity – tutaj też już na obecną chwilę jest pies pogrzebany, bo Canonical przeszło na gnome3. A to oznacza tylko jedno: musiał bym przepisać wszystko to co napisałem o gnome3. Czyli nic miłego i przyjemnego.

Może was zastanawiać, dlaczego mam taką awersję do gnome3 i gnome-shell. Ja ją mam od momentu pierwszych testów (z rok temu będzie) gnome-shell – czyli pomysłu twórców gnome. Od początku byłem przeciwny g-s i jego wprowadzeniu. Oczekiwałem, że twórcy zamiast pakować czas i pieniądze w gnome-shell obudzą się i zaczną przepisywać gnome2 – TAKIE JAKIE JEST, czy raczej było – na gtk3. Miałem nadzieję, że twórcy zrobią to i ulepszą to co już stworzyli. Że zostanie powiększony wachlarz możliwości gnome2 – giętkie panele, większa kustomizacja, większe możliwości paneli, dodatki, jakieś ulepszenia, zmiany w menu, zmiany w dolnym panelu (np. podgląd który jest oddany nam z gnome – a nie compiz), po prostu: rozbudowane ustawienia, ukryte np. pod przyciskami (zaawansowane). A tu nic – coś co wielu nazywa pulpitem. Przepraszam bardzo, ale przez prawie 2 lata ja słyszałem i czytałem o nakładce na elementy pulpitu, która ma wykazywać się integracją wszystkich programów z pulpitem… i co z tego mamy: nic, dosłownie nic. Program aby był zintegrowany z pulpitem musi posiadać w sobie odpowiednie polecenia, które pulpit wykrywa. To trochę tak jak by pulpit czekał na odpowiednie polecenia – a wszyscy twórcy mają się podporządkować pod gnome3. Nie chce tutaj pojechać chamstwem, ale jak by tak twórcy KDE zrobili, to nie chce widzieć co by się działo – jakby tak uruchamiam KDE a tu żadnych powiadomień, bo to program ma się integrować z pulpitem, a nie na odwrót. I teraz nie wiem, czy przez wiele lat istniały standardy odnośnie poleceń odnośnie powiadomień, które nadal są w użyciu, czy twórcy gnome idą na łatwiznę, i chcą wymusić u programistów własną politykę powiadomień – wybaczcie, ale nie tylko gnome jest na systemie linux – o czym zapominacie twórcy gnome. Nie jesteście jedynym pulpitem, a co za tym idzie – to wy macie się podporządkować, a nie inni czy użytkownicy. Ponieważ: mniejsza ilość użytkowników = mniej kasy na rozwój, bo kto was za sponsoruje, jak wasza praca będzie nikomu niepotrzebna. Ale widać twórcy gnome3 chcą tworzyć standardy od nowa – no chcę to zobaczyć, jak większość twórców programów zacznie przepisywać swoje programy pod qt, otrzymując nie dość że wsparcie twórców KDE, jak i tej społeczności. Tak, społeczność skupiona koło KDE mocno angażuje się w tworzenie tegoż pulpitu. Już nie wspominając o tym, że społeczność w KDE ma niekiedy decydujące zdanie na to, co zostanie zmienione. I wiecie co, życzę twórcą gnome3 aby większość programistów zaczęła przepisywać programy do qt i odeszła od gnome i gtk. Może wtedy twórcy gnome zaczną zauważać społeczność i użytkowników – jak ich już nie będzie, a płonne umysły zaczną wspierać KDE.

Miało być o menu, a ja tu się kolejny raz rozpisałem o chorym gnome3.

Ale ważne jest napisanie i przedstawienie pulpitów: ponieważ to ich twórcy wprowadzają zmiany w swoich projektach, tworząc nowe menu. Jednym pulpitem, który naprawdę się zmienia to KDE. Nowy pomysł na ukrycie menu w jednym przycisku zostanie oddany w nasze ręce w momencie premiery KDE 4.7 – która powoli się zbliża. Kwin zostało przepisane pod openGL ES – biblioteka graficzna wykorzystywana w telefonach i tabletach. Co obniży wykorzystanie CPU i GPU naszych komputerów prawie do 3%. Wiele elementów pulpitu i programów zostanie poddanych oczyszczaniu i niwelowaniu użycia CPU. Tak, twórcy KDE grzebią w programach, aby uruchamiały się szybciej, działały szybciej i nie żarły naszego procesora tak jak to się dzieje czasami. Nowy pakiet biurowy ma się dorobić nowego menu i rozbudowy i to dosłownie, już nie wspominając o tym, że poprawione ma zostać zgodność ze standardami.

O nowościach w gnome3 już pisałem, ale one nadejdą dopiero jesienią i prawdę mówiąc – nie czekam już na nie. Czemu? Bo cała idea pulpitu się nie zmieni – pulpit nadal będzie dążył do lepszego wykorzystania na tabletach (sic!).

Unity czekają zmiany. Compiz jest już w fazie przepisywanie pod openGL ES – co w kontekście Kwin (kde) ma jeszcze obniżyć wymagania sprzętowe. To da Unity trochę czasu, aby się zmienić i przebudować. Ponieważ, musi nastąpić przebudowa. Inaczej Ubuntu i Unity zostaną pociągnięte w dół. Ponieważ Ubuntu zacznie być bardziej kojarzone z netbookiem niż normalnym komputerem. Inna sprawa, że szykuje się walka o użytkowników z chromeOS i nowym windows, a za pewne KDE i jego pulpit na tablety i netbooki też zjedzą trochę rynku.

Jak to już napisałem w tekście o nowym wyglądzie windows’a. System ten dąży do całkowitego zatarcia złego wrażenia odnośnie vista i słabego moim zdaniem startu "7" – hajp na "ósemkę" już się rozpoczął i wywołał masowe poruszenie i lawinę teksów – ponieważ Windows to windows – ludzie są bardziej świadomi tego co się dzieje w informatyce – sprawił to internet i masowe informowanie o wszystkim i wszystkich – a to zaś przyzwyczaiło ludzi do informacji, także w kontekście informatyki. Dlatego windows wywołuje takie poruszenie – bo będzie musiał pokazać klasę i siłę. Inaczej czeka go to co dzieje sie z 7 – powolne i mozolne zdobywanie rynku…

A co w kontekście menu?

Gnome3 (także i Unity – bo bazuje na gnome3) – to ukrywanie wszystkiego pod jednym przyciskiem. Jest to w pewien sposób dobre, ale z drugiej strony podobną koncepcję przyjęło KDE dla swojego menadżera plików – ale nie programów. mimo wszystko wygodniejsze jest normalne menu dla programów, chyba że twórcy przebudują belkę i tak ukryję przycisk menu – co pozwoli na powiększenie się odrobinę wszystkiego (brak paska menu). Ale mimo wszystko – to co pokazują twórcy gnome nie jest drogą w przyszłość – to droga pokazując, że ten pulpit chce na siłę wejść na tablety. I może kogoś obrażę: ale nich gnome3 idzie na te tablety i wycofa się całkiem z systemu linux’a.

I muszę tu się przyznać, ja po prostu nie trawię gnome3 i gnome-shell. Nie rozumiem tej koncepcji, jako użytkownik przez wiele lat, gnome2. Dla mnie gnome3 to jak profanacja tego co zbudowało w gnome2, a do tego kompletne sranie na użytkowników. A ja nie lubię jak się na mnie sra… i może dlatego mam awersję do nowego gnome3, które raczej się nie zmniejszy, chyba że twórcy zaprezentują gnome2 w kontekście gtk3 i to jeszcze z większym wachlarzem możliwości. Inaczej, nie liczcie że napiszę tutaj coś miłego o tym czymś, bo dla mnie to nawet nie jest pulpit – aby powiadomienia nie działały z komunikatorów? – jaja sobie robicie?

I jeśli mam być szczery – może początkujący złapią się na gnome3, ale tylko dlatego że nie mieli oni kontaktu z gnome2 przez rok, albo nawet pół. Uwierzcie mi, jak by oni mieli kontakt z gnome2 i przesiedli się na gnome3, jestem pewny że 80% wróciła by do gnome2, a inni poszukali by sobie innego pulpitu np. xfce czy lxde.

W dobie internetu i natychmiastowej informacji gnome3 tylko przez pewien czas będzie spełniać swoją funkcje. Ludzie już teraz nawet mając windows – widzą o tym co się dzieje w systemie linux i mogą oni obserwować to co my mamy. Problem w tym, że gnome3 to marna reklama, a KDE powinno dostać lepszej reklamy – a zobaczyli byście, jak przybywa nam nowych użytkowników.

A tak teraz sobie pogdybam: co by było gdyby Canonical ogłosiło przesiadkę na elementy KDE, ale z Unity? A jak by tak, Ubuntu całkiem odeszło od gtk? W najbliższym czasie ma się ukazać telepathy-qt, które już się mówi, że ma mieć więcej możliwości niż to było pod gnome i kontekście gtk.

Patrząc na najbliższy czas, to chromeOS, KDE i Unity mają szansę zarządzić na pulpitach. Gnome3 powiela błędy gnome2 – powolny rozwój i brak jakichkolwiek przesłanek na usłyszenie głosów użytkowników… i coś mi się wydaje, że tylko KDE tak naprawdę się zmienia, ponieważ Unity nie dość że siadło z rozwijaniem się – to przesiadka na gnome3 – raczej nie przyniesie im nic dobrego. Może czas Canonical na przemyślenie kwestii użycia programów w qt i KDE – które nie dość że dostały by mocną bazę użytkowników Ubuntu, to jeszcze śmiem twierdzić, że ich rozwój dostał by mocnego kopa, np. integracja akregoatora z google reader i innymi serwisami 🙂 Tylko że wtedy gnome3 musiało by się bronić samo mając tylko Fedorę i opensuse za kolegów, ale czy openSuse nie inwestuje swojej pracy w KDE, a gnome3 to dodając jako dodatek?

Jak widać każdy pulpit dąży do czegoś innego… jedno celują w tablety, inni chcą wszystko połączyć w jednolity pulpit, gdzie oddaje się im możliwość przeskoczenia w razie chęci na inny układ. Na horyzoncie majaczy googleOS. Red Hat wspomina coś o gnomeOS – co raczej mnie nie dziwi, jako że podobieństwo do nazwy google jest bardzo mocne – co podniosło by notowania gnome3 i start na netbookach – bez reklamy. Tylko teraz jest problem, ile osób zainwestuje w coś, co nie dość że nie ma integracji w większości programach, a do tego nawet theme nie można sobie zmienić – to chrome ma taką możliwość a jest przeglądarką 🙂

To pokazuje, że w kontekście przyszłości pewne rozwiązania są skazane na porażkę, a inne mają szansę żyć – ale jeśli się zmienią, zaś jeszcze inne staną się sztandarowym produktem reklamowym, który będzie nie dość że bronić się sam, to jeszcze będzie wpierane przez wielu twórców, ale też ogromną bazę użytkowników, który potrafią pokazać swoją siłę odnośnie innowacji i pomysłowości 🙂

Wszystko jednak okaże się pod koniec roku – kto przygotował się na batalie z nowym systemem windows, a kto przysiadł i zawalił cały rok… ponieważ jak napisałem, jak na razie to tylko KDE odrobiło lekcję, inni czekają – choć nie wiem na co…

=-=-=-=-=
Powered by Blogilo

naprawiamy emerald w Ubuntu 11.04, 11.10 i 12.04

Jak wiecie lub nie wiecie (bo może nie używacie emerald), ten że element odpowiedzialny za dekorację okna i jego belkę – przestał działać w Ubuntu 11.04 i 11.10.

W momencie chęci uruchomienia emerald (w terminalu) zobaczymy komunikat o:
naruszenie ochrony pamięci.

Ale że to linux, wiec wystarczyło trochę poczekać 🙂

Wystarczy w terminalu Ubuntu 11.04:
sudo add-apt-repository ppa:malteworld/compiz

lub dodajemy to repo ręcznie np. w Ubuntu 11.10:
deb http://ppa.launchpad.net/malteworld/compiz/ubuntu natty main

I wykonać aktualizację, po której możemy wykonać instalację emerald’a, który uruchomi się nam już normalnie 🙂

Jeśli powyższe rozwiązanie ci nie zadziałało (a jest ono przeznaczone dla użytkowników Ubuntu 12.04), będziesz musiał skompilować emerald.

Otwieramy terminal i wklejamy poniższą linijkę:
sudo apt-get install git autoconf libtool libwnck1.0-cil-dev libwnck-dev intltool libdecoration0-dev

Po zainstalowaniu się potrzebnych paczek (będzie tego trochę) przechodzimy do pobrania plików do kompilacji (także w terminalu w „katalogu domowym”):
git clone git://anongit.compiz.org/fusion/decorators/emerald

Nadal w terminalu:
cd emerald
./autogen.sh --prefix=/usr
make
sudo make install

Odnośnie theme, to w internecie jest masę tego więc ze znalezieniem czegoś dla siebie nie powinno być problemu 😉

Ważne, że emerald potrafi sie uruchomić i normalnie działać...
Kto był jego fanem i zwolennikiem, to się naprawdę uciszy 🙂

A jeśli macie Ubuntu 11.04 to możecie dodać kolejne repo, które upiększy wasz system theme orta 🙂

W terminalu:
sudo add-apt-repository ppa:nikount/orta-desktop
sudo apt-get update
sudo apt-get install orta-theme

theme dla emerald:
sudo apt-get install orta-emerald-decorators

Inaczej dodajemy repo ręcznie (np. użytkownicy, którzy zainstalowali U11.10):
deb http://ppa.launchpad.net/nikount/orta-desktop/ubuntu natty main

z(u)buntowane kobiety i dziewczyny

Ostatnio w rozmowie ze Slawulem przez jabber’a dotarliśmy do tematu kobiety i linuks. Pokazał mi on stronę, gdzie dziewczyny piszą w formie bloga o tematach nie związanych z linuksem, ale ogólnym pojęciem geek’a – znalazł się tam też wpis o Ubuntu, który mówił jasno: czego używają redaktorki na swoim komputerze czy laptopie.
I olśniło mnie… a raczej zaćmiło – niepotrzebne skreślić 😉

Nie tylko faceci używają linuksa, ale są też kobiety i dziewczyny, które nie dość że mają na swoim sprzęcie (bez podtekstów) system linuks 🙂
I zacząłem się trochę zastanawiać – bo przejrzałem kilka stron tegoż bloga/stron i stwierdziłem, że kobiety inaczej patrzą na system i mają inny target, jak i zamysł odnośnie systemu.

Po pierwsze ma być wygodny, ma być normalny bez udziwnień i co najważniejsze – ma być ładny – no i ma być dość prostu i użyteczny.
No co się tam patrzycie, dziewczyny mają inny punkt widzenia niż faceci. Faceci to buszują w openbox, lxde, lukierkowym kde4 lub kanciastym i topornie wyglądającym xfce – a dziewczyny? A one wybiorą sobie to co ładnie wygląda, przy czym nie muszą się męczyć i denerwować, a do tego ma to mieć fajne rozwiązania i być wygodne – reszta czyli jak dla facetów: szybkość, dodatkowe funkcje, dziwne menu, grzebanie w ustawieniach, zapychanie sobie pulpitu, zmienianie co tydzień na inny pulpit – to nie dla dziewczyn. One wolą spokój i gdzieś coś tam sobie zrobić, aby było to fajne, ładne i dla nich pasujące do reszty 🙂 – reszta jest drugorzędna.

I tutaj objawia się to o czym faceci zapominają… a chodzi o to, że kobiet nie obchodzi co to za system, jaki on się nazywa (choć może później chcą coś o nim wiedzieć i znać nazwę), ale one chcą z niego po prostu korzystać, a do tego cieszyć się różnymi małym smaczkami udogodnień (fajne obłożenie ikonek, menu, mała ilość rzeczy na panelu, wygoda korzystania z tych rzeczy).
Ale u kobiety też, jest silniejsze przywiązanie do czegoś i szukania na to rozwiązania 🙂
Jeśli kobiety to będą czytać, to przepraszam, ale jesteście pod tym względem wścibskie i dociekliwe – ale moim zdaniem jest to pewne zaleta, niż wada. Choć to potrafi doprowadzić faceta do białej gorączki 😉

To trochę jak z ich ubiorem – wszystko musi być na tip top. Jak znajdą rozwiązanie, aby wszystko im odpowiadało i pasowało – no to jesteśmy w niebie. Ale jak tylko coś jest nie tak – uwierzcie mi, nie ma przebacz – i albo szukają naprawy sytuacji, aż nie znajda rozwiązania, albo system jest skreślany.

I mam ważenie, że dużo szybciej przekonać kobietę do zainstalowania czy przesiadki na system linuks, niż faceta – który używa windowsa. Ponieważ jak już napisałem, dla kobiety będzie się liczyć: czy będzie ładniejszy, czy będzie ona mogła sobie ustawić np. panel, czy będzie szybszy od tego co ma obecnie na laptopie, czy nie będzie zajmował tyle miejsca co windows i jego śmieci, ale też czy będzie miał programy, których ona używa.
I pokazując, nie tłumacząc pewne programy, rozwiązania, pomysły zawarte w linuks są one wstanie przekonać dziewczynę/kobietę do zmiany systemu 🙂 ale nie faceta.
Faceta który użytkuje windows, nie przekonasz – choć byś wbijał mu do głowy same walory i tak będzie miał to gdzieś.
Najśmieszniejsze, że szybciej jego żona czy dziewczyna się do tego przekona niż taki zatwardziały windowsowiec.

A wiecie dlaczego? Bo kobieta nie zastanawia się nas pierdołami, ona chce mieć dobry system z które ma zamiar korzystać, a nie rozmyślać nad zmianami pulpitu, czy wybrać takie a siakie sterowniki, czy drukarka będzie działać (no chyba że dużo drukuje), czy drugi monitor da się podłączyć i inne niuanse.

A już nie wspominam, że dziewczyny do wielu rozwiązań dochodzą same, lub uczą się ich jak by od nawa – ale potrafią zaakceptować coś co im podają twórcy danego distro, podobnie też z pulpitem, czy pojmowaniem danego systemu wg. własnych kobiecych kryteriów, przy okazji zaznajamiając się z nim i ucząc jednocześnie.

I wiecie co… trochę mi głupio się przyznać, ale to nam facetom bije czasami palma – bo szukamy dziury w całym, zamiast coś po prostu przyjąć z godnością i używać. A my jakieś dywagacje odwalamy…
I to pokazuje, na co patrzą faceci, a na co kobiety – niby dwa bieguny i dwa spojrzenia tak odmienne, a skierowane na ten sam system – paradoksalnie, twórcy danej dystrybucji muszą brać pod uwagę oba te spojrzenia i się z nimi zmagać.

I jak myślicie, które distra wypadają pod tym względem najlepiej?
Bo w moim odczuciu Ubuntu w tej materii pokazuje klasę, której chyba trochę brak u innych dystrybucji…

Ale jedno można tu napisać: nie tylko faceci użytkują system linux, są też kobiety – tylko one nie dyskutują na tematy na jakie rozmawiają faceci, ponieważ one wolę zainteresować się tworzeniem czegoś, albo bawieniem się systemem, nie grą ale systemem i odnajdywaniem w nim smaczków, które będą je cieszyć, smaczków które będą utożsamiać je z tym czego używają i jest tylko tych kobiet/dziewczyn – czego nie zrozumieją faceci i tu jest ta różnica 😉

ps.
Dla kobiet nic dziwnego jest w twarzy ukochanego jako tapeta na pulpicie, czy swojego dziecka. A facet… 😉
… choć patrząc na mnie, miałem to gdzieś jak mi ktoś zwrócił uwagę, że mam ukochaną na pulpicie – a co kogo to obchodzi – jaką mam tapetę i co na niej jest.