Arch linux. Używać, czy zostawić?

Nie skasowałem Archa z laptopa. Istnieje koło Ubuntu, Ubuntu i Windows. Jedno Ubuntu to system, który używam bo używam i test KDE Plasma 5; drugie Ubuntu to test Unity8; Widnows, bo był już wgrany i jest oryginalny; a Archa, bo potrzebowałem odskoczni.

Co mogę powiedzieć o Archu po powrocie, oraz kilkudziesięciu tygodniach z nim?
Że nie jest dla każdego. Zdecydowanie nie jest dla każdego.

Najbardziej dobijają mnie multimedia, a dokładniej problemy z dźwiękiem, lub raczej jego regulacją.
Nie wiem od czego to zależy, bo tylko na Arch linux zetknąłem się z czymś takim. Powiadomienie kdenlive, które nie zawiera dźwięku (bo zostało to usunięte w pliku i ustawieniu) – ustawia automatycznie dźwięk na 100%. Uruchomienie kodi (xbmc), brak dźwięku – regulacja dźwięku dla tej aplikacji ustawia się zawsze na poziomie… poniżej 34%, co oznacza wg. wskaźnika głośności: cisza. Nie wspomnę o dziwnych ustawieniach mikrofonu, albo regulacji głośności – pasystray – gdzie głośność możemy wywindować nawet do 400%, albo i więcej!

Dzisiaj zainstalowałem xfce4, chcąc sprawdzić, czy na tym pulpicie regulacja głośności działa podobnie jak w przypadku lxde i pasystray. Okazuje się, że regulacja xfce4-mixer nie wykazuje dziury z brakiem dźwięku po 34%, 0 to brak dźwięku, 5 – to minimalny dźwięk itd. Oczywiście regulacja alsa nie działa, ale po przestawieniu na pulse, wszystko wydaje się być sprawne. Ale dziwne zachowania danych programów, występują. Jedyne co dobre, to to, że ta dziura z brakiem głośności zniknęła.

I nadal nie znam rozwiązania na ten problem z głośnością, może kompilacja paczek pulseaudio bez integracji z systemd? Nie wiem.

Co do Archa, to system specyficzny, nad którym trzeba się pochylić, skupić. Bez tego bardzo szybko się można jedynie zrazić. Na wieloma problemami, trzeba posiedzieć, zrozumieć je i przeanalizować. Wypróbować różne warianty, przeprowadzić różne testy, sprawdzić różne konfiguracje plików konfiguracyjnych.
Ale kiedy się już to zrobi, to Arch jak każdy inny linux, pozwala przeglądać internet, edytować zdjęcia, tworzyć filmiki, grać w gry itd.

A tak po za tym, to jaki inny system wybrać na miejsce archa, który oferował by to samo, ale było pod całkowicie innym szyldem. Nie chodzi mi tutaj o klony, ani o podobną mechanikę, ale o całkiem inną mechaniką, oferującą to samo co Archa. Slackware? Gentoo? Czy inna niezbyt popularna dystrybucja?

xfce – Zapomniany pulpit.

XFCE – pulpit pisany w gtk2, który swego czasu miał zastąpić gnome2.

Jednak gdyby wejść na stronę xfce można by odnieść wrażenie, że dla tego pulpitu czas się zatrzymał. Ostatnia wersja pojawiła się… w 2012 roku. Za chwilę rok 2015, a choćby informacji o pracach nad nową wersją, nie ma.

Czy zatem, ten pulpit jest martwy?
Nie.

Jednakże, wiele dystrybucji nie sięga do git, a to właśnie tam można zobaczyć, że pulpit ten jest, w pewnym sensie, cały czas w rozwoju: http://git.xfce.org/

Debian testing swego czasu przeszedł na xfce, a obecnie dokonuje przesiadki z powrotem na gnome-shell. Szkoda, że nikt nie napisał, że najświeższe wersje xfce są w repozytoriach experimental. Podobnie jest z Ubuntu, gdzie w wersji stabilnej mamy stabilne wydania, a najnowsze znajdą się w nadchodzącym Ubuntu, czyli 14.10.

Nie ma co się jednak oszukiwać, rozwój xfce zwolnił w porównaniu do lat poprzednich. Jednak nadal ktoś dłubie nad kodem tego desktop-u i to jest ważne.

Co by było, gdyby Steve Jobs wymyślił linux?

Przeczytałem książkę o Steve Jobsie i dociera do mnie powoli fakt, że linux, a w szczególności pulpity są w nim… gównem – każdy pulpit (tak określał świat Jobs: albo coś jest genialne, albo jest gównem).

Filozofia Jobsa była prosta: prostota, wygoda, im prościej i mniej, tym lepiej.

Spójrzmy na KDE: za przeproszeniem burdel w panelu ustawień (czepiam się tego od lat), masę ustawień, których ludzie nie rozumieją lub się w nie nie zagłębiają, bo ich nie rozumieją. Czasami skomplikowana procedura „wyłapania” i dotarcia do danego ustawienia.
Jak dla mnie, trochę przekombinowane ustawienia panelu (ustawienie wysokości polega na wejściu w edycję panelu) – przecież to można w prosty sposób uprościć. Brak znaczących zmian odnośnie wyglądu np. nikt nie wpadł na to, aby każdy program miał inne tło swojego okna zależnie od tego, co to jest za program i do czego służy jednocześnie ze zmianą koloru lub tła belki programu.
Przesadne obudowanie się masą elementów, których większość nie wykorzysta lub nie wykorzystuje.

Gnome-shell: karygodną rzeczą jest fakt, że całe g-s to jeden plik wyglądu, który odnosi się do API gnome3. Gnome 3 miało być pulpitem, który miał spajać wszystko od gnome w jedno. I tak jest. Problem w tym, że gnome-shell niczego nie spaja. I cały czas czekam, aby gtk3 dorobiło się pełnej funkcjonalności gtk2 – np. możliwość przeskakiwania między kartami za pomocą kółka myszki – kurew#o przydatna rzecz kiedy pracuje się na kartach. To Windows nie ma takiej obsługi, gdzie trzeba wszędzie klikać. Dlaczego nie mam tego mieć także w linux, kiedy reszta pulpitów to ma?
Zmuszanie do instalowania elementów nie potrzebnych, tylko po to, aby coś w ustawieniach działało, z czego ja nigdy nie skorzystam.

Unity – wolno rozwijająca się, za mało rewolucyjna, z poukrywanymi ustawieniami wtyczka do compiz, która określana jest… pulpitem. Już samo to, że pewne opcje są poukrywane, albo jakiejś opcji nie ma w panelu ustawień oznacza, że Unity to… gówno.

xfce – ten pulpit jest jeszcze rozwijany?

lxde – miło było, gdyby panel i menu dorobił się zaokrąglania kantów, wprowadzenia rzeczywistej przezroczystości, czy choćby cieni – tak samo od siebie, bez dodatkowych elementów.

Powiecie mi, że pulpit to tylko część systemu linux?
Naprawdę?

Bo czym zachwyca się, lub co wnerwia zwykłego człowieka kiedy uruchamia linux?
a) systemd, upstart, stare jądro, stare sterowniki, udev
b) PusleAudio, Alsa,   apparmor, python, xserver
c) KDE, gnome-shell, Unity itd.

Odpowiedź: to, na co się ktoś patrzy przez większość czasu, siedząc na linux. A jest to pulpit.
Jeślibyście posadzili swoje żony, siostry, matki, babcie, kuzynów, braci, ojców przed wasz komputer/laptop – co by oni oceniali, na co by zwrócili uwagę?

A w Windows, czego ludzie się czepiają najwięcej?
Odpowiedź: gdzie coś znaleźć w tym systemie, choć tak naprawdę te osoby poruszają się po pulpicie, klikają w ikonki, przeskakują z okna na okno. Ale mówi się, że windows to system, bo pulpit zintegrowany jest z elementami systemu, gdzie nie ma innego pulpitu jak tylko ten jeden już wgrany.

Kiedyś stwierdziłem, że nie mam ochoty chwalić czegoś w systemie linux, tylko dlatego że to linux. Jeśli coś jest słabe, jeśli coś mi się nie podoba, jeśli coś mnie wnerwia, to choć jest moje zdanie, to wyrażam je, bez bronienia czegoś za to, że istnieje. Bo każdy z was może sobie to coś sprawdzić i samemu się przekonać, czy mam rację, czy może za wiele widziałem i za wiele przetestowałem i obecnie, bardzo trudno mnie zadowolić.

Nie mam też ochoty być baranem, który jak inne beczy jednym głosem, tylko dlatego, że stoję na pastwisku. Każdy ma swoje myślenie i nie każdemu może się podobać to co podoba się innym.

Warto też pamiętać, że ani Microsoft, ani Apple nie śpi, tam cały czas dłubie się, skupia i pracuje nad nowymi rozwiązaniami, technikami, systemami.

Trochę to zabawne, że używam linux, który ma ogrom niedoróbek, ale nie przeszkadza mi to. Bo jest to jedyny system, który mogę sobie zmienić, jeśli mi się coś w nim nie podoba.

ps.
Gdyby Steve Jobs zobaczył każdy z pulpitów z osoba na systemie linux, możecie być pewni, że nie zostawiłby suchej nitki na żadnych developerach.

ps2.
Wiecie, jak w OS X pojawił się efekt powiększania ikonek na docku w momencie najechania na daną ikonkę kursorem myszki?
Bo jakiś programista wpadł na pomysł, jak pomieścić dużą ilość ikon na docku i pokazał to Jobsowi, który określił to fantastycznym pomysłem. Po czym ten programista po prostu zabrał się do pracy, aby dany efekt osiągnąć.

Tak rodzą się ciekawe rzeczy, tak wyprzedza się konkurencję, tak rozwija się to, co zostało stworzone. Ulepsza się coś, a nie tylko optymalizuje, czy naprawia błędy, trzeba to też ulepszyć i dodawać nowe, aby użytkownik nie miał wrażenia, że to tylko aktualizacja, która niewiele wprowadza, ale daje pole do popisu, aby cieszyć się nowymi elementami, czy zmianami.

Ubuntu (13.10) : kde 4.11 beta 2 – co to kurna jest?

Jeśli chodzi o wersje beta środowiska graficznego KDE to mam dziwne doświadczenia.

Z jednej strony któraś wersja beta działa naprawdę fajnie, zaś pozostałe (kolejne lub wcześniejsze) są słabe (czyt. zamulają).

Kolejna sprawa to numerek. Jeśli widzę przyszłą wersję to myślę sobie, że zawiera ona to co zawiera wersja stabilna + nowości, które pojawią się w nowym wydaniu (czyt. ulepszenia, przyspieszenie środowiska, optymalizacja).

Nie od dzisiaj wiadomo, że KDE jest „trochę” opasłe, działa trochę mulasto, do tego ma włączone jakieś indeksowania plików, które nie są mi do szczęścia potrzebne, czy inne bajery, szmery.

Pierwszą betę wydania 4.11, którą zainstalowałem… nie testowałem.

Więc postanowiłem sprawdzić sobie drugie wydanie beta.

Pierwszy problem, na który natrafiłem to fakt, że menadżer okien kwin ma w zależnościach mesa 9.1.3.
A że ja mam zainstalowane 9.1.1 bo lepiej działa w grach uruchamianych przy użyciu wine, porzuciłem instalację kwin.
Przecież compiz, czy openbox powinien pociągnąć obramowanie okien i możliwość nimi przesuwania.

Oczywiście o gles mogłem pomarzyć, bo tej paczki Canonical nie przygotowuje dla wersji testowych KDE… szkoda.

Samo KDE 4.11 beta 2 działa tak jak wersja 4.10, czyli szału nie ma.
Skoku przyspieszenie nie zauważyłem gołym okiem, jak i samo działanie jest dość normalne, jak na KDE.

Jedyne co mnie zdziwiło to fakt, że mając uruchomione to co na lxde, przy uruchomieniu Dolphina (menadżer plików w KDE, jakby ktoś nie kojarzył), jego uruchomienie trwało… 12 sek.
Nie wiem, co było przeliczane, zliczane, czy obliczane… wiadome jest, że uruchomienie menadżera plików od KDE w wersji 4.11 beta 2 trwało masakrycznie długo. Ale to nic, ponieważ, chrome (google) przy dłuższym posiedzeniu zaczyna lekko mulić w działaniu.
Nawet po wyłączeniu wszystkich programów i przy pozostawieniu chrome z 6 kartami, Dalphin ładuje się z widocznym gołym okiem… opóźnieniem.

Po dłuższej sesji z KDE 4. 11 beta 2 stwierdziłem, że dłużej nie dam rady siedzieć na pulpicie, który ma problemy z optymalizacją.

Moim zdaniem KDE potrzebuje optymalizacji, ponieważ nowe rzeczy, czy przesiadki z czegoś na coś to dla KDE kolejna porcja kodu, śmieci i wdrażania, które dopiero w późniejszych wydaniach jest optymalizowane. A im późniejsze wydanie to kolejna wersja… i koło się zamyka.
Mam nadzieję, że KDE 5 będzie… dobre 🙂

Nie wiem dlaczego, ale przy otwartych 50 kartach w chrome + smplayer z włączoną muzyką + pidgin + claws mail + liferea + gra i lxde działa sprawnie i bez problemów.
Drugie wydanie beta KDE 4.11 przy połowie tego co wymieniłem linijkę wyżej muli się, zwalnia i potrafi niektóre rzeczy pokazywać (czyt. uruchamiać) z widocznym przeskokiem czasowym.

W moim odczuciu takie xfce, czy lxde nadal pozostaje demonem prędkości jeśli chodzi o działanie w porównaniu do KDE.

Liczyłem, że QML przyspieszy KDE, a tu się okazuje, że… ja tego przyspieszenie nie zauważyłem.

Zobaczę, czy wersja finalna będzie lepsza, czy też nie będzie godna uwagi i czy przekona mnie do przesiadki z LXDE.

 

Ps.
KDE 4.11 beta 2 było testowane z wykorzystaniu openbox jako menadżera okien.